24 lutego 2016

Jak wybierać restauracje i potrawy, by było smacznie i… bezpiecznie?

podróżnicy, autorzy bloga Tasteaway.pl
Wielokrotnie słyszymy obawy związane z dalekimi, egzotycznymi podróżami, ale tak naprawdę często niebezpieczeństwa czyhają na nas również podczas urlopu nad Bałtykiem czy weekendu w innym mieście. Może nie zarazimy się malarią czy dengą, nie ugryzie nas makak i nie musimy obawiać się szalonych kierowców skuterów, ale bez względu na to, czy podróżujemy blisko czy daleko, troszczmy się o swoje zdrowie, a przede wszystkim… o swój żołądek.

Kto z nas nie ma doświadczeń z zatruciem pokarmowym na wakacjach? Kto z nas nie słyszał o odsmażaniu potraw na starym oleju, o nieświeżym mięsie i zalewaniu surówek ostrym sosem, by nie było czuć, że warzywa są nieświeże? Kto chociaż raz nie przeżył podczas urlopu męczących wymiotów, biegunki i bólu brzuchu? Ja przeżyłam. I to wcale nie w Tajlandii po zjedzeniu egzotycznych przysmaków, ale w Zakopanem, po zwykłych… frytkach! Dlatego dziś, nawet podróżując po Polsce, zawsze, gdy wybieramy restauracje i miejsca, w których chcemy jeść, trzymamy się kilku ważnych zasad.

​1. Szukaj informacji w Internecie!

Podstawa! Najlepsza droga, by uniknąć wpadek i znaleźć coś pysznego, niezależnie, gdzie się wybierasz. Duża szansa, że przydatne informacje znajdziesz na blogach podróżniczych lub blogach typowo restauracyjnych, prowadzonych przez mieszkańców danego miasta, którzy znają je jak własną kieszeń. Zajrzyj też na portale agregujące restauracje, jak choćby tripadvisor.com czy zomato.com. Plusem zarówno blogów, jak i portali są nie tylko szczere opinie, ale również zdjęcia, które dość szybko pozwolą Ci ocenić, czy chcesz w danym miejscu jeść.

Póki jest Internet, wszystko jest łatwe. Ale zdarza się, że go nie ma lub brakuje informacji o danym miejscu czy regionie. Co wtedy? Najlepiej przestrzegaj poniższych zasad.

​2. Uważaj na jedzenie przy trasie

Długa podróż samochodem przed Tobą, a Ty nie miałeś czasu zrobić kanapek na drogę i musisz zatrzymać się na obiad, lub chociaż małą przekąskę, gdzieś na trasie. Niby nic prostszego. A jednak! Często knajpy przy trasach przelotowych, zwłaszcza poza sezonem urlopowym, świecą pustkami, a jedzenie jest nieświeże lub w „najlepszym” przypadku przygotowywane z proszku, z mrożonek lub ze starych składników. W takim miejscu zdecydowanie lepiej nie jeść, a jeśli już koniecznie musisz, wybierz bezpieczne danie z małym ryzykiem porażki. Dla mnie takim daniem są np. naleśniki z dżemem lub rosół.

Pamiętaj jednak, że czasem lepszym rozwiązaniem będzie cierpliwość i szybka przekąska na stacji benzynowej czy w sklepie przy drodze niż zatrzymywanie się na obiad w podejrzanym miejscu, zwłaszcza, gdy podróżujesz z małym dzieckiem o wrażliwym żołądku. 

Jeśli daną trasą podróżujesz systematycznie, obserwuj, w których miejscach zatrzymują się tiry – podobno w takich miejscach można zjeść dobrze i tanio. Pytanie tylko, czy w czasie podróży masz czas i ochotę na tego typu śledztwa?

​3. Pytaj osób godnych zaufania

Jeśli w sieci nie ma informacji lub Ty nie możesz ich znaleźć, o to, gdzie warto jeść, dopytuj na miejscu. Pytaj właściciela pensjonatu, w którym mieszkasz, obsługę w hotelu czy taksówkarza. Jeśli jedzenie w restauracji Ci smakuje, podpytaj kucharza czy kelnera, gdzie jeszcze warto zajrzeć. Takie podejście zwykle jest skuteczne. W Zakopanem to właśnie miejscowi polecą Ci najlepsze bacówki, w których zjesz prawdziwe oscypki i zobaczysz, jak górale wytwarzają sery w zgodzie z tradycyjnymi metodami. Tam kupisz świeże i najlepsze oscypki, a na Krupówkach czy pod Gubałówką naprawdę różnie bywa…

​4. Wchodź tam, gdzie jest dużo ludzi

Nawet, jeśli dane miejsce jest polecane, ale gdy wchodzisz nie ma tam nikogo, czym prędzej odwróć się na pięcie i szukaj od nowa. Pusta restauracja, w miejscu stosunkowo popularnym wśród turystów, niemal nigdy nie wróży niczego dobrego. Chyba nie chcesz czekać na podanie dania i zastanawiać się, ile czasu mięso, które zaraz zjesz, leżało w lodówce (w zamrażarce?) i czekało na gościa?

​5. Unikaj podejrzanej kuchni fusion

Jeśli chcesz jeść smacznie w podróży, unikaj miejsc, w których jest wszystko. Jeśli bar czy restauracja oferuje kartacze, kebab i pizzę, jest spore ryzyko, że żadna z tych potraw nie będzie satysfakcjonująca. Od zawsze jesteśmy zdania, że zdecydowanie lepiej wypadają miejsca specjalizujące się w jednej, określonej kuchni czy w kilku potrawach z tego samego kręgu kulturowego niż miejsca, które za wszelką cenę chcą dogodzić wszystkim. I chociaż w takim miejscu być może jest bezpiecznie i nic Ci nie grozi, smakowo na 98% czeka Cię rozczarowanie.

​6. Odpuść surowe mięso, ryby i jajka

Kochasz tatara, sushi i spaghetti Carbonara z aksamitnym sosem z surowego jajka z dodatkiem parmezanu czy sera pecorino? W podróży zdecydowanie lepiej odpuścić takie przysmaki, zwłaszcza, jeśli na dworze panuje 30-stopniowy upał. Tatar w podejrzanym miejscu to danie dla twardzieli – nie dość, że dostajesz surowe mięso, to jeszcze na dokładkę surowe jajko. Naprawdę chcesz aż tak ryzykować? Sushi też może poczekać aż wrócisz do siebie i pójdziesz do swojej ulubionej restauracji, gdzie jadłeś już wiele razy i wiesz, że mają świeże ryby. No chyba, że akurat jesteś w Tokio! Wtedy ryzykuj, ale zawsze pamiętaj o punktach 1., 3. i 4.

Jeśli przy jakimkolwiek daniu (np. w pierogach czy mięsie z grilla) masz wątpliwości czy mięso zostało odpowiednio wysmażone lub dogotowane, zgłoś swoje uwagi obsłudze i nie bój się odmówić konsumpcji. Chodzi o Twoje zdrowie! A właśnie w niedogotowanym mięsie najczęściej można spotkać bakterie odpowiedzialne za zatrucia. 

​7. Nie kupuj kota w worku!

Jeśli lubisz wiedzieć, co jesz, unikaj raczej przysmaków z mielonego mięsa. Odpuść kotlety mielone, pulpety, pierogi z mięsem czy pasztet. Nigdy nie wiesz, co zostało tam zmielone, ile leżało i czy tak naprawdę chcesz to zjeść? 

Zdecydowanie mniej ryzykowna jest ryba (chociaż zamiast świeżej, możesz dostać mrożoną), kotlet schabowy czy grillowana pierś z kurczaka. A jeśli Twoje dziecko kocha spaghetti, zamów mu raczej najprostsze z sosem pomidorowym niż z mięsnym bolognese czy z sosem śmietanowym, który nie wiadomo, kiedy został zrobiony. 

​8. Lody dla ochłody?

Masz ochotę na lody lub na rurkę z kremem? Jeśli nie masz pewności czy w danym miejscu przewija się wielu gości i dużo się sprzedaje, lepiej wybierz paczkowane lody na patyku.

Lato i upał, który tak kochamy, to też ulubione chwile dla bakterii i drobnoustrojów. Lody czy kremy są dla nich idealnym siedliskiem. Paczkowanym lodom też najlepiej dobrze się przyjrzeć. Czy opakowanie nie jest naruszone? Czy lody nie są oszronione? Te rozmrożone i ponownie zamrażane, również mogą zniszczyć Ci wakacje.

​9. Uważaj na turystyczne pułapki

Jest ich cała masa. Frytki, gofry, smażone ryby nad morzem i oscypki w Zakopanem i okolicach. W wielu przypadkach z frytek aż kapie  stary olej, ryby są mrożone, a oscypki nieświeże i z „odzysku” (np. z zamrażarki). Pytajcie, szukajcie, czytajcie – i zaglądajcie do tych miejsc, gdzie stawiają na świeżość i jakość, a nie do tych, gdzie przechadzają się tłumy turystów.  

​10. Skup się na lokalnych przysmakach

Na Suwalszczyźnie zasmakuj w kartaczach, blinach czy kiszce ziemniaczanej. To lepsze niż przysmaki kuchni włoskiej czy orientalnej serwowane w małych miasteczkach.

Jeśli nie chcesz dostać złożonej na pół pizzy jako pizzy Calzone, makaronu ryżowego z cukinią jako tajskiego pad thaia czy włoskiej Carbonary z pokrojonym jajkiem na twardo, brakuje jedz lokalnie! To z reguły świetne i smaczne potrawy! Nasyć się tym, co dobre w Polsce, a kulinarne podróże zostaw na wakacje zagraniczne lub na eksplorowanie kuchni świata w dużym mieście. 

Chociaż jak od każdej reguły i od tej są wyjątki. Czasem w małej wiosce na Podkarpaciu można znaleźć najlepsze i najbardziej autentyczne włoskie jedzenie w Polsce! Ale o tym na pewno wcześniej będziesz wiedział.

Pamiętaj: to Twoje wakacje! Nie chcesz spędzić ich w łóżku lub w toalecie!

Zamknij